• Dominika Śliwińska- Chrząszcz

JESTEM WAŻNA!... Tylko najpierw skończę gotować obiad i...

Może mi się wydaje, może to tylko moje wrażenie, ale uważam, że ODKŁADANIE SIEBIE NA PÓŹNIEJ (bo tak to dumnie nazwę) jest odruchem wielu Kobiet.


Praca, Facet, Dziecko, Obowiązki, w dowolnej kolejności, ale wszystko ważniejsze od niej samej.



Wiele razy Kobiety rozkładają ręce, mówią mi, że się nie da bo one MUSZĄ. Po latach zatracenia się w obowiązkach natomiast szukają wsparcia w zadbaniu o swoje zdrowie, swoją sylwetkę, swoje ciało w ten czy inny sposób, szukają nowych zainteresowań, hobby, znajomych, przyjaciół.

Dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że na bieżąco wcale nie jest tak łatwo. Płacz dziecka, kłótnie, bijatyki między rodzeństwem, presja pracy, syf w mieszkaniu, a kobiety wielokrotnie są zostawione z tym same. Kończy to się niestety często szlochem z poczucia bezradności, beznadziejności samej Kobiety między jednym zajęciem a drugim, Nie będę wspominać już o zdeptanej samoocenie, czy braku wiary w siebie, swoją atrakcyjność czy zaradność. Uwięzienie w cyrku codzienności brzmi bardzo dramatycznie, a jednak uważam, że coś w tym jest.


Nie każda z nas może sobie pozwolić na płatną pomoc domową, nie każda może liczyć na wsparcie partnera czy rodziny. Każda stawia czoła innym realiom. Mus utrzymania siebie, domu, trzymania tego domu w kupie (utrzymanie względnego porządku) potrafi naprawdę przybić. A do tego te CHOLERNE instagramy.


Ja nie wiem kiedy ostatnio miałam tyle czasu na przeglądanie internetów co w trakcie karmienia piersią. Co robi nieświadoma konsekwencji tych czynów mama?

Obczaja profile innych mam szukając wsparcia:

- czy tylko ona chodzi niewyspana?

- czy tylko ona nie wie czemu jej dziecko krzyczy ?

- czy tylko ona szuka sposobu każdego dnia na znalezienie 5min na prysznic (już nie wspominając o zrobieniu brzydko mówiąc KUPY!)


A w sieci co?

Szczęśliwe, dumne z macierzyństwa, szczuplutkie Mamy :)

Dużo się teraz o tym mówi- o presji mediów, o presji, którą tworzy nasza głowa przy okazji tego co widzi w sieci. Mówię o Mamach, ale nie mam tylko Mam na myśli, bo to się tyczy każdej z nas.


Nie dość, że stawiamy siebie na szarym końcu swoich MUST DO to jeszcze obrzucamy się masą oczekiwań wobec siebie i bezlitośnie się porównujemy.


STOP.

Łatwo mówić- trudno wykonać, ale spróbujmy!


Zacznę od tego mocno przereklamowanego, ale dość istotnego zdania po którym mam nadzieję, że dalej będziesz czytać co mam do przekazania:

JESTEŚ WAŻNA!


Bo to prawda.

Bez Ciebie nie było by Twojego domu, rodziny, Twoich osiągnięć i uważam, że to jest BARDZO ZŁE, że o tym nie pamiętamy. Te małe człowieki, którym oddajesz się bez pamięci są TWOIM TWOREM. Twój mąż, partner, chłopak jest TWOIM MĘŻEM bo jesteś ;) (absurd, ale jaki prawdziwy!). Twoja praca, osiągnięcia są Twoimi bo JE OSIĄGNĘŁAŚ, zdobyłaś, wypracowałaś. Czemu tak łatwo o tym zapominamy?


JESTEŚ WAŻNA.


Aż powtórzę.


Dalej.

Możesz więcej niż W TEJ CHWILI MYŚLISZ, że możesz.

Niestety, ale jakiekolwiek zmiany w życiu WYCHODZĄ ze zmian, które sama wprowadzasz. Jeśli będziesz dalej praktykować swoją codzienność jak dotychczas to NIC Z TEGO NIE BĘDZIE.


Wiesz, że brakuje Ci aktywności? Chcesz się poruszać? Iść na zajęcia?


ZNAJDŹ SPOSÓB.

Przykład:

Ja :)


Siedzę z niemowlakiem właściwie 24/7- ostatnimi czasy Mąż mi faktycznie zaczął troszkę podbierać malucha na więcej niż 20min, ale umówmy się- Mama jest WAŻNA w życiu szkraba, ale co ja MAMA z tym zrobiłam?

Nauczyłam się ćwiczyć tak, żeby przy okazji ZABAWIAĆ swojego małego typa.

On w wieku 3, 4 miesięcy nie poćwiczy ze mną :) Może jak będzie starszy to ogarnę jakieś patenty na to by to robił, ale na tą chwilę on CHCE BYĆ ZAUWAŻANY, ZABAWIANY, chce, żeby Mama się nim zajmowała, więc... Mama to robi :)


Jak ktoś ma i śledzi mojego instagrama ( @domi.sliwinska ) to banalny przykład wykroków, przysiadów z Kaiem na rękach jest mu znany. Ale rzeczy, których nie pokazywałam to pompki z Kaiem pod sobą, deseczka, brzuszki i inne podobne (jeśli chodzi o pozycję wykonywania ćwiczenia) aktywności z nim leżącym obok zabawiając go jego ulubioną zabawką, która ćwiczy ze mną :)

NIE MA CO KŁAMAĆ- to nie jest łatwe, to wydłuża sam trening, powoduje sporą ilość przerw, pozbawia mnie skupienia, ale wiecie co? Codziennie, co drugi dzień NAWET TAKI RUCH ma znaczenie i daje efekty, a co najważniejsze powoduje, że JA SIĘ CZUJĘ ZE SOBĄ LEPIEJ wiedząc, że COŚ DLA SIEBIE ROBIE. Nawet pod przykrywką zabawy z dzieckiem.


Nie będę ukrywać, że kąpiel, prysznic czy tzw. wyjście do łazienki na dwójeczkę są nieco bardziej problematyczne, ale... tu pewnie też sporo Mam zna temat- TOALETY Z DZIECKIEM na krzesełku, materacyku czy nosidełku obok.

Robienie Kupy nigdy nie było tak pozbawione jakiejkolwiek prywatności... Zresztą ja już nie wiem czym jest prywatność xD


Haha.


Co do schudnięcia- nie ma co ściemniać- TEŻ SIĘ DA!

Oczywiście, że wymaga to od Ciebie BYCIA WAŻNĄ, konsekwencji i działania- NO JASNE! Nic się samo nie dzieje ;)

Ale umówmy się... Nie musisz w ciągu 3 dni być kopią jakieś turbo modelki o boskich wymiarach. CHILL!

Zobacz ile czasu BYŁAŚ w ciąży, ile czasu żyłaś robiąc to co robisz czego konsekwencją jest Twoja obecna sylwetka. Nic się nie dzieje na HURRA!


Nie trzeba rodzić dzieci, żeby Twoja sylwetka się zmieniła i nie trzeba ich NIE MIEĆ, żeby móc coś z tym zrobić.

Co Kobieta to historia, możliwości, zdrowie i organizm i tego się trzymajmy, ale NIE ZAPOMINAJMY jednocześnie, że to DEBILNIE BRZMIĄCE "MOŻESZ WSZYSTKO" jest w 90% prawdą.


Mój post nie ma na celu Cię przekonać do zmiany, bo może nie ma co zmieniać.

Zależy mi na tym byś PAMIĘTAŁA lub PRZYPOMNIAŁA SOBIE o tym jak to jest być na pierwszym miejscu w swoim życiu.


Nie namawiam nikogo do porzucania dzieci xD Czy rozwodu! Wręcz przeciwnie ;)

Namawiam jedynie do DOCENIENIA TEGO GDZIE JESTEŚ, KIM JESTEŚ, co masz za sobą i co masz przed sobą, bo naprawdę ZBYT często to zostawiamy na nigdy nie nadchodzące POTEM.


Ja 4 miesiące po urodzeniu mam sporo zakresów do wypracowania (moje ciało dość znacząco STŁAMSIŁO swoje możliwości i zakresy), wzięłam się za naukę, szkolenia i wiele rzeczy muszę zapisywać na podręcznych kartkach lub czytać, oglądać, słuchać 2-3 razy ze względu na brak skupienia, ale... nie zaniedbuje swoich obowiązków jako Mama ;) Czasem w gorszej chwili, tej w której brakuje mi sił Krzyknę do nie rozumiejącego mnie jeszcze Kaia "czemu tak krzyczysz?" na co On reaguje śmiechem co szybko mu odwzajemniam tym samym, popłaczę się w nocy z powodu musu budzenia co 30 min. i niewyspania i... WIEM ŻE TO DOPIERO POCZĄTEK :) Ale... właśnie od samego początku chcę też w tym wszystkim pamiętać o sobie. Nawet KOSZTEM braku czasu na spanie w ciągu dnia;) Wiem i JUŻ CZUJE że wychodzi mi to zdecydowanie na dobre.


Namawiam Ciebie do bycia dla siebie dobrą ;) DO dbania o swoją głowę, zdrowie, do dbania o swoje zadowolenie z siebie, swojego ja- BEZ CIEBIE TWOI NAJBLIŻSI NIE MAJĄ NAJWAŻNIEJSZEGO FILARU swoich żyć :)


ZRÓB TO DLA NICH, a kiedyś zrozumiesz, że to najlepsze co mogłaś Wam sprawić!


Każda droga jest inna i każda jest na swój sposób trudna, więc nie porównuj siebie do innych, bo oni za Ciebie życia nie przeżyją, ale pamiętaj że życie jest po to żeby żyć i być szczęśliwym :)


*** POST ukierunkowany pod BYCIE MAMĄ, ale naprawdę nie musisz nią być by odnieść go do siebie :)


Pamiętaj, że jeśli potrzebujesz wsparcia, pomocy, KOPA to zawsze się ktoś znajdzie, kto Ci ułatwi Twoje osiąganie celów ;)


PIĘKNEGO DZIŚ

11 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie