• Dominika Śliwińska- Chrząszcz

Dieta Matki Karmiącej. Uwaga: TYJĘ!

Dzień za dniem, tydzień za tygodniem, godzina Za godziną- wszystko zlewa mi się w bliżej nieokreśloną długą całość🥱.


70-80% czasu spędzam w pozycji leżącej- karmiąc- co jest moją na Tą chwilę jedyną aktywnością fizyczną (o ile w ogóle podchodzi to pod jakąkolwiek aktywność). Resztę czasu spędzam śpiąc lub jedząc- zazwyczaj to na co mam w danym momencie ochotę lub co jest pod ręką🍟🍕🥐🧀🥭🍳🧀🍪🍿🍫 .


Po porodzie moje ciało powiedziało „patrz!” I naprawdę pokazało klasę dość szybko wracając do dawno-podobnych kształtów.

To co się stało dalej to... nowa coszienność. Moje życie z dnia na dzień zaczęło się kręcić dookoła małej istoty

przez (co nie ma co ściemniać) JA W TYM MOIM ŻYCIU spadłam na dużo dalszy plan.

Musiałabym skłamać gdybym powiedziała, że w tym nowym obliczu mojego świata dodatkowe +8 kg ma jakiekolwiek grubsze znaczenie, bo nie ma:) chodzę głównie w dresie, zajęć póki co nie prowadzę, więc braku kondycji również nie odczuwam. Decydując się na karmienie- dobrowolnie weszłam w układ: JA ŁADUJE BATERIĘ, A TY BIERZ Z TEGO CO NAJLEPSZE 🥳 więc Młody Człowiek korzysta😎, a matka zostaje z niechcianymi resztkami, którymi JA- KROWA- ładuje swoje ciało 😂


Przy braku snu, wiecznym zmęczeniu, ciągłym karmieniu zwyczajnie NIE CHCE MI SIĘ MYŚLEĆ O TYM CO I JAK JEM🙈🙄😂👶🏼👶🏼👶🏼 NO to skąd mi to teraz przyszło do głowy?


Twoje życie biegnie, Ty się starzejesz, a ciało się w tym biegu zmienia. Bodźce które przyjmujemy mają znaczenie, ale JEŚLI NIE CHCEMY nie musimy Sbyć jedynie WIDZAMI tych narzucanych biegiem zmian. Przecież WBREW POZOROM wciąż mamy Nad swoim życiem władzę.


Wczoraj łapiąc chwile wolności wskoczyłam pod prysznic. Po chwilach rozkoszy wyszłam wpadając na lustro i 💥BENG! Zderzyłam się z zaskakującą rzeczywistością.

5 tygodni po byciu w zacnej poporodowej formie wyglądam jak bym nigdy tam nie była. Z absurdów „dążenia do ideału”, „bycia super slim” na tym etapie już wyrosłam. W takim razie w czym problem?


Od lat pracuję właśnie miedzy innymi z Takimi Oddanymi Swojej Roli Mamami jak ja teraz i niestety wiem gdzie taka przewrotka priorytetów prowadzi. Żeby było jasne: NIE NAMAWIAM ANI TYM BARDZIEJ NIE UWAŻAM, ŻE NALEŻY ZANIEDBYWAĆ SWOJĄ NOWĄ ROLĘ I IDĄCE ZA NIĄ OBOWIĄZKI! Broń Boże (nawet gdybym na to wpadła to rozbuchany instynkt by mi nie pozwolił😂👶🏼:) ale... zaniedbane ciało to niestety prędzej czy później zaniedbana głowa, a potem? Potem koło się zamyka, a wyskoczyć z tego koła wcale nie jest tak łatwo.


Także korzystając z dodatkowego kopa jakim był prezent w postaci odżywek do włosów 👱🏼‍♀️💇🏼‍♀️💆🏼‍♀️od przyjaciółki❤️ (Za co jestem wdzięczna) na tym etapie postanowiłam spiąć OBWISŁY OBECNIE mały tyłek, zebrać wszystkie fałdy do kupy i troszkę (bo nawet to TROSZKĘ JUŻ ZROBI ROBOTĘ, a na tyle znajdę siłę) o siebie podbać.


Mimo fantastycznego uczucia jakim jest Bycie Mamą ciąża, poród, połóg dość skutecznie, destrukcyjnie wpłynęły na moją samoocenę czy poczucie własnej wartości. Po latach pracy nad swoim Ja, po latach pracy z ludźmi nad ICH POCZUCIEM WARTOŚCI myślałam, że mam ten temat wzorowo opanowany, a tu... proszę: NIESPODZIANKA!

Przyjemności ciążowe (o których pisałam w poprzednim poście), UROK PORODU (o którym może kiedyś napisze, ale wiąże się z ogromną ilością wydzielin, krwi, potu i bólu) i połóg czyli okres w którym Twoje ciało intensywnie wariuje hormonalnie po porodzie i jakkolwiek fizycznie stara się wrócić do przedciążowej formy- lub zwyczajnie zebrać się do KUPY PO KOSMOSIE JAKIM JEST PORÓD.


GIGANTYCZNE ZMIANY, których nie da rady emocjonalnie, czuciowo czy wizualnie przewidzieć- z którymi nie musisz UMIEĆ SOBIE RADZIĆ wcale nie należą do łatwych ŻYCIOWYCH ZWROTÓW AKCJI.

Ja się „zahartowałam” w pierwszych miesiącach ciąży. Zahartowałam Tzw POŁOŻYŁAM NA SOBIE „LACHĘ”.

🙋🏼‍♀️ Dalej mimo błogosławionego stanu dbałam o to co jem, kiedy jem, pilnowałam JAKOŚCI i NIE przesadzałam (zazwyczaj) z ilością. Budzę się z tego Zahartowania dopiero (albo o dziwo JUŻ) teraz. MÓJ Maluch ma 7 tygodni a ja wiem, że skoro już teraz czuje się z tym MOIM ciałkiem i TEGO CIAŁA kondycją źle -bo boli, bo skóra zwisa, bo celulit wyłazi, bo mi się po prostu NIE PODOBA BO wiem 🙋🏼‍♀️, że to że w tą stronę z tym ciałkiem pogalopowałam to moja i tylko moja zasługa- to potem WCALE nie będzie łatwiej.

☹️ Mówi się wiele o tzw BODY POSITIVE, ale wiele osób pod tą nazwą ukrywa swoje lenistwo, BO IM SIę nie chce ZADBAĆ O ciało, więc skoro media hejtują szerzenie szprych to mogę być taka jaka jestem i nara... brzydko to napisałam? Może tak, ale po prostu denerwuje mnie fakt, że cały ten ruch mija się z celem właśnie przez lenistwo tych „co wybierają”.

🙃 Body Positive miało szerzyć miłość i akceptację do każdego rodzaju niedoskonałości, trudności zdrowotnych, inności czy zwyczajnie rozmiaru, a NIE PROPAGOWAĆ NIECHLUJSTWO, OTYŁOŚĆ, zagłodzenie, LENISTWO i OLEWACTWO w stosunku do swojego zdrowia na które MAMY WPŁYW.

Jedno to jest być zdrowym rozmiarem 44 czy 36, a drugie to być niedożywionym czy zaniedbanym bo... WRESZCIE MEDIA MI MÓWIĄ, że mogę I NIKT SIĘ NIE BĘDZIE CZEPIAŁ 🙈

...z jednej skrajności w skrajność.

a Siła tkwi w interpretacji 💆🏼‍♀️


oczywiście możesz wszystko- w końcu to Twoje życie :) ja 36 nigdy nie łapałam, 38-40 to moja liga i odkąd zaczęłam świadomie współdziałać ze swoim ciałem to było mi z tym dobrze, a teraz? kompletnie nie o rozmiar chodzi.

Moja skóra straciła na jędrności, moje plecy, brzuchy zdobyły bezsensowne dodatkowe fałdy, które poza kumulowaniem tkanki zapasowej nie służą ani mojemu zdrowiu ani samopoczuciu (A na przyszłość nie wróżą nic.dobrego), moje włosy, paznokcie straciły na jakości, są łamliwe, kruche. A głowa... głowa w tym wszystkim ma się naprawdę dobrze i TRZEŹWO potrzebuje dla tego ciała lepszego traktowania przez właścicielkę.

Wiem co to zdrowy organizm, lata poświęciłam i dalej będę poświęcać walcząc o to zdrowie- zarówno swoje jak i wszystkich z którymi dane mi jest pracować. Sama ta walka powoduje, że głowie jest dobrze.

🙋🏼‍♀️❤️ Relacja głowy z ciałem jest jak każdy inny związek, żeby był udany jedno MUSI O DRUGIE DBAĆ. Skoro głowa chce działać to ciało powinno jej to działanie umożliwiać- bez względu czy to kwestia jakiś aktywności czy zwyczajnie komfortu egzystencji. Żeby ciało mogło jej umożliwić spełnianie chęci to głowa musi to ciało zmotywować to spięcia i doprowadzić je wspólnymi siłami to sprzyjającego stanu.


Moje POZYTYWNE CIAŁO chce być sprawne, chce być zdrowe i odżywione, mieć mocne kosci, skore i włosy, Wiec w tą stronę będziemy teraz iść ;)

A... Lustro? Do tego się dorasta. Za młodu unikałam go jak ognia i chwile zajęło zanim zrozumiałam, że może być Twoim wrogiem, ale tez sprzymierzeńcem.


Jesteś swoją plasteliną, więc Nie ma co się gnębić, gnoić tylko trzeba korzystać z tej możliwości „samolepienia”. Moje lustro mi wczoraj powiedziało, że skoro już dziś się ze sobą kiepsko czuje to za 2 miesiace nie będzie lepiej i nie ma co tego odkładać 😳🤷‍♀️


BRANIE SIĘ ZA SIEBIE NIE JEST NIGDY ŁATWE, każda niesprzyjająca okoliczność może być wymówką albo wyzwaniem- Ty decydujesz jak na to patrzysz i podkreslam: NIKT NIE MÓWIŁ, że droga po zdrowie jest łatwa drogą. Co człowiek to historia.


Ja już od dziś ruszyłam.

Co to znaczy?

PRZESTAJE SIĘ OBŻERAĆ 😂 ale spokojnie głodzić się nie mogę skoro chce karmić, 2500- 3000 zdrowych kcal na dobę i starczy dla nas obojga.

Do ruchu wrócę za Jakiś czas, bo przy tej ilości snu to spacerki to wszystko na co mnie regularnie I siłowo stać. Przestaje zostawiać siebie „na później” i wracam do świadomego BYCIA W SWOIM CIELE na tyle na ile starcza mi REALNie mocy - bez wymówek :)

Jeśli Ktoś to czyta i tak się składa, że sama od jakiegoś czasu szukałaś jakieś motywacji dla siebie to wiedz, że jestem i też walczę ze swoimi NIEMOCAMI o tą motywację. Pamiętaj Kobietko: JESTEŚ WAŻNA! Dbaj o siebie dla swojego dziś i jutro, „w zdrowym ciele zdrowy duch” ZAWSZE MIAŁO SENS 🙋🏼‍♀️❤️

+ ☝️walka o lepszą kondycję czy wyglad swojego ciała nie musi oznaczać braku akceptacji tego ciała 🤷‍♀️ZRESZTĄ PRAWDA JEST TAKA, że akceptując siebie zdecydowanie masz większe szanse na skuteczne modelowanie & rozwój swojego JA pod KAŻDYM WZGLĘDEM👣


także tak... ŻYJE Z GŁOWĄ, dzień 1. Trwa :)


78 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie