• Dominika Śliwińska- Chrząszcz

Co by było GDYBY...

Pisaniem zajęłam się dobre kilka lat temu. Kierowałam swoje posty, wpisy głównie do ludzi z którymi miałam okazję działać- jak nie bezpośrednio (co raczej się nie zdarzało) to z myślą o nich. Odkąd pamiętam namawiałam do życia TU I TERAZ, robienia na maxa rzeczy, realizowania własnych celów, rozwoju. Po roku buchającej na prawo i lewo pandemii- chwilę mi to zajęło- przyszła mi do głowy zupełnie inna myśl.


Co jeśli TU I TERAZ to wciąż za mało?


Wkładaliśmy w wykonywane czynności maximum pracy, angażowaliśmy się w zadania, zlecenia, rozwijaliśmy pod kątem obecnych zawodów i część z tych stanowisk zwyczajnie ODPADŁA. Co z sensem naszych starań? Wiele osób zwyczajnie oberwało po głowie. Ba! Nie znam danych, ale myślę, że sformułowanie "wiele osób" mogłabym zastąpić innym: PÓŁ ŚWIATA.


Nie uważam, że bycie TU I TERAZ jest błędem, bo też ten nagły przymusowy STOP w codzienności pokazał nam korzyści płynące z umiejętności cieszenia się daną chwilą, jednak czy trwająca rzeczywistość nie udowodniła nam również innej rzeczy?

(pod którą sama wcześniej bym się nigdy nie podpisała).


GDYBANIE JEST DOBRE.

Wydaje mi się, że Osoby, które pozostały bez pracy, możliwości zarobku w wielu przypadkach zwyczajnie zostały narażone na utratę wiarę w siebie, swoje możliwości, a w niektórych przypadkach nawet wiary w sens swoich dotychczasowych działań, starań.


Zostałaś TY I BIAŁA ŚCIANA.

Świetny start na kawał potężnego doła.


Szczerze mówiąc sama stanęłam pod tą ścianą i puknęłam się w głowę. Cudownie- całe życie TU I TERAZ, na maxa, dla TEJ KONKRETNEJ chwili i co mi po tym jak nie widzę innej opcji niż te, którym się dotychczas oddawałam. Nie jestem człowiekiem RENESANSU- raczej wybiórczo szlifowałam swoje skille.


W życiu raczej kierowałam się CELEM. Marzenia uważałam za coś wytrącającego od działania, a tymczasem może gdybym więcej marzyła to rozwinęłabym więcej skrzydeł. Może nie poczułabym tak wielkiej niepewności jak ta, którą poczułam w momencie kiedy moje główne skrzydła zostały podcięte. Może otwieranie głowy na OPCJE, gdybanie "CO SIĘ STANIE JEŚLI" wcale nie jest złym rozwiązaniem.


Taka wizja SIEBIE w innych rolach pozwala w momencie nagłego ZAWALENIA ŚWIATA odnaleźć się na innej, dotychczas obcej drodze.

Czuję, że świadomość MOŻLIWOŚCI - nie tylko tych praktykowanych za którymi teraz biegniesz, ale innych ma MOC.

Obecnie poza rozwijaniem dotychczasowych fascynacji: ciałem, ruchem, żywieniem złapałam inne sroki za ogon i staram się aktywować swoje inne MOŻE DOTYCHCZAS JESZCZE nieodkryte talenty :D Co z tego wyjdzie?

Nie wiem.


Wiem natomiast, że w momencie kiedy ktoś lub coś ponownie postawi mnie pod ścianą będę umiała dostrzec w tej ścianie szczelinę by móc się przez nią chwile potem przebić.


Luźna myśl na ten weekend: MARZENIA niekoniecznie są oznaką słabości i naprawdę w momencie kiedy świat się wali może okazać się, że dodadzą Ci skrzydeł.


Totalnie bez wiedzy tej Pani, zachwycona Jej Twórczością Załączam grafikę (któa moim zdaniem cudownie wpasowuje się w zarzucony temat) wykonaną przez przezdolną Agatę Szykułę @tuszyk_tatoo & totalnie polecam Jej umiejętności do wszelkich tatuaży:)


24 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie